Pielgrzymka do św. Franciszka i św. Klary
Dnia18 czerwca 2026 roku udaliśmy się na pielgrzymkę do budującego się kościoła św. Franciszka i św. Klary w Tychach. Rok 2026 został ogłoszony przez papieża Leona XIV Rokiem Jubileuszowym, w którym można uzyskać odpust zupełny nawiedzając kościół franciszkański. W tym roku mija 800 lat od śmierci Biedaczyny z Asyżu. Ten syn bogatego kupca sukiennego przeżył nawrócenie religijne i postanowił żyć w radykalnym naśladowaniu Chrystusa w ubóstwie. Wnet w tej religijnej przygodzie postanowili towarzyszyć mu także inni mężczyźni i w ten sposób powstał Zakon Braci Mniejszych. Franciszek przyjął święcenia diakonatu, ale nie przyjął święceń kapłańskich bo uznał, że nie jest ich godzien. Franciszkanie zostają kaznodziejami, misjonarzami i teologami. Jeden z Papieży - Mikołaj V był franciszkaninem, żył w XIII wieku. Większość wspólnot franciszkańskich lokowała się w miastach i to oni mieli ogromny wpływ na chrześcijaństwo w miastach. Franciszek zmarł w 1226 roku.
Jako, że do Tych dość daleko, zdążyliśmy odmówić różaniec, litanię loretańską, zaśpiewać kilka pieśni. Tychy liczą dziś 120 tyś mieszkańców, położone są 20 km na południe od Katowic. W mieście, 45 uczestniczkom pielgrzymki, ukazał się rzadki widok - kościół z pięcioma wieżami. Przed kościołem przywitał nas sympatyczny młody Franciszkanin i to on oprowadził nas po budowanym kościele. Budowany jest od 1999 roku według projektu miejscowego architekta Stanisława Niemczyka. Główny budulec to beton i kamień - dolomit z Libiąża. Architektura kościoła nawiązuje do włoskiego średniowiecza. Mówią o nim śląski Asyż, jest dwupoziomowy, wewnątrz jeszcze plac budowy, nie ma dużych witraży, za to jest duży sufit z desek świerkowych, podświetlany lampami. W dolnej części budowana jest kaplica Porcjunkuli i kaplica grobu św. Franciszka. Pięć potężnych kamiennych wież symbolizuje pięć ran Chrystusa, cztery są kamienne i jedna metalowa w przyszłości wieża Serca Jezusowego. Tamtejsi franciszkanie na Święta Bożego Narodzenia przy kościele organizują żywą szopkę i jedynie w święta odprawiają tam msze, dlatego też nasza msza święta sprawowana przez księdza proboszcza i wikarego była w kaplicy klasztornej u Franciszkanów. Kazanie o modlitwie wygłosił nasz paterek. Potem poszliśmy na obiad do sąsiadującej z klasztorem restauracji. Następnie autobus zawiózł nas na do muzeum browaru książęcego. Bardzo ważną datą w rozwoju miejscowości był rok 1629 - kiedy to ród Promnitzów założył tu browar. W połowie XIX wieku browar i lokalne włości przeszły w ręce rodu von Hochberg z pobliskiej Pszczyny. Wtedy następuje wielki rozwój już książęcego browaru. Po najstarszych zakamarkach browaru oprowadziły nas sympatyczne przewodniczki. Od nich wiemy, że w jednym litrze piwa jest kilka set gramów jęczmienia i tylko kilka gramów chmielu. Drożdży przy produkcji zaczęto używać dopiero w XIX wieku. Piwo jest bardzo starym napojem, używali go już budowniczy piramid około 4,5 tyś lat temu. Na koniec mogliśmy zasiąść w zakładowym pubie i raczyć się alkoholowym bądź bezalkoholowym piwem tyskim. Ciekawostką jest, że obecny pub powstał w byłym kościele protestanckim, który po 1945 roku już nie zaistniał. Pielgrzymkę rozpoczęliśmy w kościele i zakończyliśmy w kościele. Przed godziną 17 zawitaliśmy na placu przy farze.
Bruno Stojer